wtorek, 12 czerwca 2012

Sosnowiec ma 110 lat...

"Najjaśniejszy Pan, zgodnie z opinią Rady Państwa, 10 czerwca bieżącego roku rozkazał: 1. Miejscowość Sosnowice powiatu będzińskiego guberni piotrkowskiej z przylegającymi do niej miejsciowościami utworzonymi na ziemiach dworskich posiadłości Gwzichowa, Sielce i wsiami chłopskimi: Stary Sosnowiec, Pogoń, Ostra Górka, Sielce, wybudowaniem Radocha, folwarkiem Blumentala z Niwki wraz z należnymi ziemiami Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej przekształcić w nieuzyskujące praw powiatu miasto o nazwie Sosnowice" - pisał w 1902 r. gubernator piotrkowski Konstantin Miller przedstawiając decyzję Mikołaja II Romanowa. Utworzone wówczas miasto miało powierzchnię 19 kilometrów kwadratowych i liczyło 60 tysięcy mieszkańców.


Sosnowiec – miasto na prawach powiatu na południu Polski, w województwie śląskim, położone nad 3 rzekami: Czarną Przemszą, Białą Przemszą i Brynicą. Znajduje się w Zagłębiu Dąbrowskim, we wschodniej części Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego (GOP). Trzecie pod względem ilości mieszkańców miasto województwa śląskiego (po Katowicach i Częstochowie) i piętnaste w Polsce. Jest jednym z ośrodków centralnych konurbacji górnośląskiej.
Nazwa miasta pochodzi od borów sosnowych porastających te tereny przed 1830. Pierwotna nazwa miasta brzmiała Sosnowice. Najstarsza znana wzmianka o osadzie z terenu obecnego Sosnowca pochodzi być może z 1123 roku.
Prawa miejskie przez krótki okres w XVIII wieku posiadał Modrzejów a następnie od 1902 Sosnowiec, co było pierwszym przypadkiem nadania takich praw w Generał-gubernatorstwie Warszawskim za rządów caratu po Powstaniu Styczniowym, w którym to zresztą Sosnowiec też miał swoją chlubną kartę. W chwili uzyskania praw miejskich w 1902 „wieś” Sosnowiec liczyła jednak 61 tys. mieszkańców, miała własną prasę, teatr zawodowy, rozwinięte lecznictwo ze szpitalem, wśród wydarzeń, jakie miały tu miejsce, prócz wspomnianych walk powstańczych, należy odnotować np. pierwszy w Polsce – razem z Warszawą – pochód pierwszomajowy itp. działania. Presja, jaką więc te fakty musiały wywierać na administrację carską, najlepiej tłumaczy, jak to się stało, że pomimo nastrojów antycarskich, właśnie Sosnowiec zyskał jako pierwszy po powstaniu prawa miejskie.

W Sosnowcu znajdziemy również wiele bardzo interesujących, zabytkowych miejsc... Oto niektóre z nich...

Pałac Schönów (przy ulicy Chemicznej) - neobarokowy pałac miejski z 1885 należący niegdyś do fabrykanckiej rodziny Schönów, wzniesiony przez Ernsta Schöna, otoczony parkiem, obecnie siedziba Muzeum w Sosnowcu, wybudowany wzdłuż północnego krańca przędzalni czesankowej.
Usytuowany jest w centrum miasta po wschodniej stronie rzeki Czarna Przemsza. Otoczony parkiem - obecnie w mocno okrojonej postaci. Wzniesiony w końcowych latach XIX wieku w stylu eklektyzmu, na działce zakupionej w 1885 roku przez rodzinę Schönów od hrabiego Mortimer-Tschischky'ego. Druga siedziba rodu Schönów. Dokładnie Pałac Franza i Emmy Schönów. Ukończono w roku 1903.


Pałac Wilhelma – jeden z dwóch pałaców wchodzących w skład zespołu pałacowego w Sosnowcu – Środuli, obok Pałacu Schöna. Został wzniesiony w roku 1900 roku według projektu Józefa Pomian-Pomianowskiego. Konstrukcja w stylu neobarokowym była wzniesiona głównie jako pałac gościnny. Elewacja zachodnia pałacu, ogrodowa, wyposażona jest w ganek z dachem wspartym na dwóch jońskich kolumnach. Wejście główne pałacu, które stanowi wysunięty przedsionek, znajduje się po stronie wschodniej. Bryła pałacu zwieńczona jest łamanym, przyciągającym wzrok, dachem.
Nowy Pałac Schöna w Sosnowcu – jedna z dwóch rezydencji rodu Schönów. Wzniesiony na koniec XIX w. w stylu eklektycznym, na zlecenie Oskara Schöna. Obiekt powstał na działce zakupionej w 1885 r. przez rodzinę Schönów od hrabiego Mortimer-Tschischky'ego nad rzeką Przemszą. Pałac Franza i Emmy ukończono w 1903 r. Jako jedyny wśród pałaców sosnowieckich usytuowany jest w śródmieściu (ul. 1 Maja 19). Nad eklektycznym obiektem góruje neogotycka wieża.
Początkowo otoczony przez rozległy park rozciągający się po obu stronach. Po przebudowie centrum po II wojnie światowej park pozostał w szczątkowej formie i stanowi on teren leśny przyległy do brzegów rzeki.
W czasie I powstania śląskiego w 1919 r. gmach był siedzibą dowództwa powstania oraz siedzibą dowództwa obrony plebiscytu przygotowującego III powstanie śląskie w 1921 r. W 1923 r. obiekt został zaadaptowany na potrzeby sądu, któremu został wydzierżawiony, prawdopodobnie ze względu na trudności finansowe rodziny Schoenów. W okresie okupacji niemieckiej, mieścił się w nim Deutsches Haus. Od 1945 r. pełni ponownie funkcję siedziby sądu.


Zamek Sielecki – zamek w Sosnowcu-Sielcu. Zamek Sielecki położony na lewym brzegu Czarnej Przemszy to najstarszy obiekt w Sosnowcu. Swoją historią prawdopodobnie sięga średniowiecza. Użytkowany nieprzerwanie przez stulecia z czasem zatracił swój obronny charakter. Obecnie jest to trójskrzydłowa budowla z dziedzińcem. W przeszłości był nie tylko siedzibą szlachetnie urodzonych, ale i Gwarectwa hr. Renard, Muzeum Górnictwa oraz Muzeum Szkła Współczesnego. Obecnie w zamku ma siedzibę Sosnowieckie Centrum Sztuki – Zamek Sielecki. Ta samorządowa instytucja współtworzy kulturalne życie miasta organizując wystawy, koncerty i różnorodne spotkania kulturotwórcze.
Historia zamku sięga w daleką przeszłość.

Pałac Dietla − neobarokowy pałac Heinricha Dietela. Pierwsze plany budynku powstają w latach 80. XIX wieku, a sygnowane były przez Waligórskiego. Ostateczny projekt powstał w 1890 roku. Około roku 1900, wraz z pracami wykończeniowymi pałacu, powstaje założenie parkowe otoczone murem, z oranżerią i elementami małej architektury. Pałac wchodził w skład zespołu patronackiego, wraz z parkiem, zabudową dawnej fabryki, osiedlem robotniczym, a także kościołem ewangelickim. Jako rezydencja rodowa Dietlów pałac funkcjonował do roku 1945. W styczniu tegoż roku zajęty został przez komendaturę radziecką NKWD miasta na jej potrzeby. Wówczas wiele fragmentów pałacu oraz wyposażenie zostało zniszczonych. Do 1997 roku siedziba Szkoły Muzycznej. Od 1997 budynek znalazł się w rękach prywatnych. Od tego samego roku rozpoczęły się prace związane z renowacją budynku. Wnętrza pałacu zachowały część oryginalnego wyposażenia. Reprezentacyjne sale usytuowane zostały na pierwszym piętrze. Obiekt jest cennym zabytkiem ze względu na stan zachowania wnętrz: neorokokowa sala balowa, neobarokowa jadalnia i gabinet, eklektyczny pokój fajkowy i gabinet secesyjny, a przede wszystkim bogato zdobiona, efektownie wykonana łazienka, którego bogate wyposażenie zachowało się prawie bez zmian.


Dworzec kolejowy powstał w 1859 roku w okolicach wsi Sosnowice przy bocznicy łączącej Drogę Żelazną Warszawsko-Wiedeńską w Ząbkowicach przez granicę niemiecką z systemem kolejowym Prus. Zabytkowy, piętrowy budynek w stylu neoklasycystycznym, z parterowymi dobudowami ciągnącymi się wzdłuż peronu, wzniesiono prawdopodobnie według projektu włoskiego architekta Henryka Marconiego. Plan budynku wzorowany był na projekcie gmachu Dworca Wiedeńskiego w Warszawie. W wyglądzie dworca dominują formy klasycystyczne. W 1863 roku miała miejsce na dworcu bitwa pomiędzy polskimi powstańcami i posterunkiem rosyjskim, w której po raz pierwszy wykorzystano pociąg pancerny.
Na przełomie lat 60. i 70. XX wieku wyburzono część budynku, w miejsce którego wzniesiono gmach centrum obliczeniowego Informatyki Kolejowej PKP. Przebudowano również halę główną dworca, gdzie umieszczono wejście do przejścia podziemnego prowadzącego na drugą stronę miasta oraz perony stacji kolejowej.


Sosnowiec-Maczki (dawniej Granica) - dworzec... Zabytkowy budynek dworca Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej z 2. połowy XIXw, mocno zdewastowany. Niegdyś ponoć nocował w nim car (była to ostatnia stacja w Królestwie Polskim). Sama stacja (dawniej zwana Granicą) straciła na znaczeniu, do niedawna zatrzymywało się tu jeszcze kilka pociągów osobowych relacji Dąbrowa Górnicza Ząbkowice - Jaworzno Szczakowa, obecnie przejeżdżają tylko pospieszne. Niegdyś spotykały się tu dwie linie kolejowe - normalnotorowa Wiedenka i szerokotorowa Droga Żelazna Iwangorodzko-Dąbrowska (potem zwana Dęblińsko-Dąbrowską). Dwa dworce łączył przeszklony tunel, żeby przesiadający się car nie był narażony na złą pogodę.


Teatr Zagłębia w Sosnowcu przy ulicy Teatralnej. Powstał - w rozumieniu teatru zawodowego - w 1897 roku, z siedzibą w gmachu wzniesionym z prywatnych środków przedsiębiorcy hrabiego Mortimera Renarda jako 6 teatr w Królestwie Polskim (Kongresowym), czy jak niekiedy jest podawane "na ziemiach polskich". Podłożem do zaistnienia - zaskakującego, zdawałoby się, w środowisku bardzo robotniczym - była ożywiona już w latach siedemdziesiątych XIX w. działalność w mieście teatrów amatorskich. Działały one zwłaszcza właśnie w środowisku robotniczym, szczególnie widoczny w branży włókienniczej, wśród pracowników której działał teatr prawdopodobnie od 1872 roku. Drugie znaczące pod tym aspektem środowisko to kolejarze, pośród których z początkiem lat osiemdziesiątych XIX w. zaczęły działać nawet dwa takie amatorskie teatry kolejowe. Działały one na terenie obecnego Śródmieścia oraz dzielnicy znanej obecnie jako Maczki, która podówczas nosiła nazwę "Granica" (w związku z umiejscowioną tam stacją kolejową granicy państwowej między zaborami rosyjskim i austriackim, jakie łączyły się w wyznaczany granicami Sosnowca tzw. Trójkąt Trzech Cesarzy.

Pomnik upamiętniający miejsce, gdzie podczas okupacji hitlerowskiej mieściło się getto, które uległo likwidacji przez wywiezienie Żydów do obozu KL Auschwitz i straceniu ich Sosnowiec-Środula.

Trójkąt Trzech Cesarzy (niem.: Dreikaisereck) – określenie miejsce, gdzie w latach 1846-1915 zbiegały się granice trzech europejskich mocarstw: Prus (później Niemiec), Austrii (później Austro-Węgier) i Rosji.


Poza tym znajdziemy tu wiele zabytkowych Kościołów, Cerkiew pod wezwaniem Świętych Wiery, Nadziei, Luby i Matki Ich Zofii (Świętych Wiary, Nadziei i Miłości), cmentarze wielu wyznań. Mamy parki i miejsca rekreacyjne, muzea, centrum filmowe, egzotarium, mini zoo...


Są również obiekty sportowe
Stadion Ludowy w Starym Sosnowcu
Stadion Zimowy w Sosnowcu Sielcu
Stadion Lekkoatletyczny
Stadion im. Jana Ciszewskiego Czarnych Sosnowiec
Stadion AKS Niwka Sosnowiec przy ulicy Orląt Lwowskich 70 w Niwce - to w nim właśnie trenuje Kamil
Płomień Sosnowiec – męski zespół siatkówki znajdujący się w I lidze PLS
Górnik Sosnowiec – stadion w Zagórzu
Sportowa Dolina 2 sztuczny stok narciarski i snowboardowy w Parku Środula
Kryta Pływalnia Żeromskiego
Hala widowiskowo-sportowa
Hala sportowa „Milowice”
Hala widowiskowo-sportowa „Zagórze”
Kryta pływalnia „Klimontów”
Kąpielisko „Sielec”

A oto sławni sosnowiczanie - Jacek Cygan, Władysław Szpilman, Jan Kiepura, Marta Eggerth, Jan Ciszewski, Eugen Polański.

To chyba najważniejsze informacje o Sosnowcu... A o tym, jak mieszka się w Sosnowcu napiszę następnym razem...

Żródło:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Sosnowiec#Gospodarka
foto. "Sosnowiec w dawnej widokówce" Z. Studencki, M. Śmiałek, M. Węcel  wyd. Muzeum w Sosnowcu

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Festyn rodzinny...

25. maja dzieciaki bawiły się na festynie rodzinnym... Było kolorowo, zabawowo, szaleńczo... Rodzinnie było po prostu...











Filmowo...

sobota, 9 czerwca 2012

EURO 2012 rozpoczęte, czyli Nowy Bohater Kibiców...

Miało być tak pięknie... Miało być łatwe zwycięstwo... Wszyscy liczyli i wierzyli w tych 11. facetów... I w trenera, bo on przecież wie co robi... Tak pięknie się zaczęło. Ceremonia otwarcia... Wzruszenie podczas hymnu... A potem pierwszy gwizdek hiszpańskiego sędziego... Szybkie akcje, celne dośrodkowania, piłka chodząc od nogi do nogi... I w końcu w 17 minucie cała Polska mogła krzyknąć ile sił w płucach GOOOOOOOOOOOOLLLLL!!! Brawo Lewandowski!! Jeeeessssst!!! Okrzyki rozchodziły się w całym kraju... Nadzieja stała się jeszcze większa... Szansa na sukces olbrzymia... Pierwsze 45 minut dało nam, kibicom, nieziemskie wprost emocje... Na dodatek ta czerwona kartka dla Greka... To były momenty...


A po przerwie? Na boisko wyszedł zupełnie inny zespół... Inni faceci... Bez woli walki... Bez energii... Zupełnie nie do poznania... I było to widać w efektywności gry... Właściwie nie było żadnej gry z naszej strony... Żadnej sytuacji... Żadnej szansy na bramkę... I ten błąd Szczęsnego i Wasilewskiego, po którym padł gol dla Greków...

Ale były emocje! I to jakie... Czerwona kartka dla Wojciecha Szczęsnego... 71 minuta...  Szok... Dlaczego? I co teraz? Bez niego nie mamy szans? Takie myśli przebiegały przez głowę... Wchodzi nowy bramkarz... Nierozgrzany Przemysław Tytoń... Jak sobie poradzi? Czy obroni karnego? Matko... Emocje i stres kibiców sięgnęły zenitu! Nie do wytrzymania było to oczekiwanie... Te sekundy, kiedy Tytoń podchodził do bramki, jak pochylił głowę i zrobił na piersi znak krzyża... Wstrzymaliśmy oddechy... Kciuki zaciśnięte z całych sił... Uffff... Cudowna obrona Tytonia! Obronił! Taaaaaaakkkkkkk! I tak stał się bohaterem nie tylko tego meczu, ale i całego kraju, który dał nadzieję całej Polsce... Mamy Tytonia... Sieć zawrzała od razu, pojawiło się o nim wiele artykułów...

 

Przemysław Tytoń - ur. 23 maja 1987 w Zamościu. Rozpoczynał piłkarską karierę w Hetmanie Zamość. 16 sierpnia 2011 roku podpisał pięcioletni kontrakt z PSV Eindhoven. Nieoficjalne podano, że kwota transferu wyniosła ok. 2,5 mln euro.18 września 2011 podczas meczu holenderskiej ligi z Ajaxem Amsterdam doznał silnego wstrząśnienia mózgu, jednak prześwietlenia nie wykazały żadnych pęknięć ani uszkodzeń szyi i czaszki. W PSV jest specjalistą właśnie o rzutów karnych i zazwyczaj rzuca się w lewy róg bramki. Tak jak we wczorajszym meczu.

I tak narodził się się nowy bohater... Ot tak, z minutu na minutę... A co On na to?
"Myślę, że wszyscy przyczyniliśmy się do tego punkciku, który zdobyliśmy. Kibice cały czas nas wspierali." "Nie spodziewałem się, że dostanę szansę już w pierwszym spotkaniu. Trochę przez pech kolegi, ale wszyscy jesteśmy drużyną narodową. Nie uratowałem Wojtkowi tyłka, bo Wojtek nie gra sam. Gramy jako drużyna" /http://www.rmf24.pl/raport-euro2012/wywiady/news-tyton-nie-uratowalem-wojtkowi-tylka-bo-wojtek-nie-gra-sam,nId,611279/

Chwała mu za takie słowa i taką skromność... To się ceni i podziwia... Brawo! Miało być tak pięknie... I tak właśnie było... Było wszystko to, co jest w piłce najpiękniejsze... Były bramki, emocje i piękna gra... Nie było tylko zwycięstwa, ale i tak czujemy się zwycięzcami... Udało się... Zdobyliśmy jeden punkt... Już we wtorek następny mecz, z niesamowicie grającą Rosją... Musimy wierzyć i kibicować z całych sił...
Dziękujemy!

/zdjęcia - http://euro.interia.pl/news-pieklo-szczesnego-czysciec-druzyny-niebo-tytonia,nId,611239 i http://www.tvn24.pl/euro-2012,61,m/najwazniejsze,65/gramy-z-grecja-euro-ruszylo-relacja-minuta-po-minucie,256708.html/

piątek, 8 czerwca 2012

Chudów - zjazd starych samochodów...

Prawie dwa tygodnie czekały te stare cudeńka, aż znajdę chwilę i napiszę o nich choć kilka słów... 27 maja wybraliśmy się do Chudowa, na zjazd starych samochodów... Najechało się ich naprawdę mnóstwo... Większość z nich to prawdziwe, zabytkowe cudeńka... Zadbane i dopieszczone przez właścicieli pasjonatów... Niektóre pamiętam jeszcze z naszych dróg - maluchy, duże fiaty, polonezy czy syrenki...
Pozwolę teraz przemówić bohaterom tamtego dnia, bo o szczegółach technicznych przecież pisać nie będę, bo po prostu się na tym nie znam...













W każdym razie cudnie popołudnie spędziliśmy... Rodzinnie...

wtorek, 5 czerwca 2012

Ósma - spiżowa, brązowa lub blaszana - czyli rocznicowo...

Dziś przypada 8. rocznica naszego ślubu... Już ósma... Spiżowa, brązowa lub blaszana, jak kto woli... A wydaje się, jakbyśmy poznali się zaledwie wczoraj... Przecież wszystko wydaje się tak bliskie... Ktoś kiedyś powiedział, że kiedy człowiek się rodzi z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części... Jedna z nich trafia do kobiety, a druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnajdywaniu tej drugiej połowy... Połowy swojej własnej duszy... Połowy samego siebie... A kiedy się odnajdą, jeden dotyk wystarczy, aby poznać, że to brakująca cząstka naszej duszy... Czy to prawda? Chyba tak właśnie jest... Życie gna naprzód, w miejscu nic nie pozostaje, świat się zmienia, Kamil rośnie, a my wciąż jesteśmy ze sobą i dla siebie... Nie zawsze jest różowo i sielankowo, ale takie jest życie – różnobarwne... Raz kolorowe i radosne, a raz szaro bure... Taki jest jego urok...

credits:
all - She Devils Designs To My Sweethear
photo - AgataMg

niedziela, 3 czerwca 2012

I jak tu iść na mecz?!

"Tylko 44. minuty trwało sobotnie spotkanie pomiędzy AKS-em Niwka Sosnowiec a Gwarkiem Tarnowskie Góry. Przyczyną przerwania pojedynku było skandaliczne zachowanie kibiców gospodarzy.
Mecz przerwano po tym, jak jedna z petard odpalona przez fanów AKS-u ogłuszyła sędziego liniowego, który upadł na boisko, a arbiter główny kilka chwil po tym zajściu zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni. Podczas gdy gracze Gwarka opuszczali murawę, w ich kierunku ruszyła grupa sympatyków sosnowieckiego klubu, więc tarnogórzanie - co sił w nogach - błyskawicznie znaleźli się budynku klubowym.


Rozwścieczeni sosnowiczanie odpalili race, jakie powędrowały w stronę policji, a także spalili koszulkę Gwarka (całkiem możliwe, że tą, którą kilka tygodni temu skradziono z ławki rezerwowych tarnogórzan podczas meczu ligowego w Ząbkowicach).


Skandalicznemu zachowaniu kiboli nie przeszkodziło nawet to, że jeden z policjantów kamerował ich wybryki. Poruszenie na trybunach przerwały dopiero sygnały nadjeżdżających radiowozów. Inna sprawa, że działacze AKS-u zrobili niewiele dla bezpieczeństwa sędziów czy piłkarzy (brak ochrony, kilku policjantów), a przecież już od jesieni było wiadome, że spotkanie z Gwarkiem będzie tzw. meczem podwyższonego ryzyka.  - Jest to zachowanie niemające nic wspólnego z kibicowaniem. Jest mi bardzo przykro, bo dołożyliśmy wszelkich starań, aby to widowisko zupełnie inaczej wyglądało.

Rozmawialiśmy z naszymi kibicami, mieliśmy od nich zapewnienie, że wszystko będzie przebiegać w porządku. Mogę tylko przeprosić wszystkich w imieniu całego zarządu i wyrazić głębokie ubolewanie, bo przybyli tutaj też kibice z dziećmi, którzy chcieli obejrzeć ten mecz w kulturalnej atmosferze. Niestety, zawsze znajdzie się grupa bezmózgowców, która to wszystko zepsuje, a wszelkie konsekwencje za ich wybryki ponosi klub - powiedział Janusz Zajączkowski, wiceprezes AKS-u. - Karę nałożoną przez Śląski Związek Piłki Nożnej przyjmiemy z pokorą - dodał włodarz klubu.  Według nieoficjalnych informacji to spotkanie zostanie zweryfikowane jako walkower (3:0) na korzyść Gwarka Tarnowskie Góry, choć ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła." www.sportowezaglebie.pl


A co na to władze klubu?


"Mecz z Gwarkiem Tarnowskie Góry miał być prawdziwym piłkarskim świętem. Niestety, ale przez grupę nieodpowiedzialnych jednostek święto to zostało zakłócone, a mecz przerwany. O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy wiceprezesa klubu, Janusza Zajączkowskiego.
- W imieniu całego Zarządu jest nam naprawdę przykro. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby ten mecz odpowiednio zabezpieczyć i aby każdy bezpiecznie i w spokoju mógł go obejrzeć.
- Mieliśmy zapewnienia ze strony naszych Kibiców, że wszystko będzie dobrze. Prowadziliśmy z nimi długie rozmowy i wydawało się nam, że doszliśmy wspólnie do porozumienia.
-Niestety, zawsze znajdzie się grupa ludzi, która to wszystko zepsuje, a wszelkie konsekwencje za ich wybryki poniesie klub i zawodnicy.
- Jeszcze raz bardzo przepraszamy przede wszystkim tych Kibiców, którzy z całymi rodzinami przyszli dopingować nasz zespół i którzy mogą czuć się zawiedzeni postawą pewnych jednostek.
Miejmy nadzieję, że już nigdy do takiego incydentu nie dojdzie na naszym obiekcie. Przykre jest, że przez zachowanie kilku osób cierpi całe środowisko piłkarskie i kibicowskie skupione wokół naszego ukochanego klubu." www.aksniwka.com


I tyle w kwestii meczu... I jak ja mam teraz zabrać Kamila na prawdziwy mecz? Ostatnio ta nas namawiał, żebyśmy poszli na stadion i obejrzeli jego drużynę... Ale jak?! Strach jest wręcz nieziemski, bo przez kilku wyrostków jesteśmy skazani na mecze w TV. Jednak jedno do drugiego ma się nijak... Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek będzie nam dane objerzeć grę Kamila na żywo? Czy na meczach dzieciaków dzieje się to samo? Może jeszcze nie, ale widzę, jak zachowują się dzieciaki mniej więcej 10-13 letni.
Porażka!

niedziela, 13 maja 2012

Wisła 2012...

W jeden z ostatnich dni majowego weekendu wybraliśmy się do Wisły. W tym roku jeszcze tam nie byliśmy...


Zaczęliśmy od zabawy na placu zabaw...





Potem Kamil zapragnął sprawdzić, jak czuje się chomik biegający w kuli...


Nie obyło się oczywiście bez krótkiego treningu... Bo jakżeby inaczej...

 
A potem były rodzinne spacery, zabawy w fontannie na rynku, szukanie pamiątek, itp...
 



Cudnie było i już...