Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 kwietnia 2013

Wygrany turniej "Dużo grania, mało czekania. Piłkarz CUP 2013"!

Za nami ciężki dzień. AKS-owskie Żaki wzięły udział turnieju rocznika 2005 "Dużo grania, mało czekania. Piłkarz CUP 2013". I tak faktycznie było. Wszystko szło szybko i sprawnie...
A chłopcy? Chłopcy nie dali rywalom żadnych szans, wygrali wszystkie swoje spotkania i strzelili łącznie 12 bramek. Kacper Ferdek, nasz bramkarz, popisał się świetną obroną karnego. Obrończy stanęli na wysokości zadania i nie dopuszczali przeciwnika do bramki. W ataku szalał Miłosz Wieczorek, Olek Postrach i Paweł Lorencki. Oj, było na co popatrzeć...

A oto wyniki wszystkich meczy w turnieju:

Piłkarz I Sosnowiec - Piłkarz II Sosnowiec 4:0
FA Będzin - AKS Niwka 0:4
Piłkarz I Sosnowiec - MUKP Dąbrowa Górnicza 0:3
Piłkarz II Sosnowiec- FA Będzin 1:2
AKS Niwka - MUKP Dąbrowa Górnicza 1:0
Piłkarz I Sosnowiec - FA Będzin 4:1
Piłkarz II Sosnowiec - AKS Niwka 0:5
MUKP Dąbrowa Górnicza - FA Będzin 5:0
Piłkarz I Sosnowiec - AKS Niwka 0:2
Piłkarz II Sosnowiec - MUKP Dąbrowa Górnicza 1:4











Czekamy na następny tak dobry występ...

środa, 13 lutego 2013

Kolejny mecz Kamila...

Za nami kolejny sparing, tym razem z Unią Kosztowy. Goście byli w iście bojowych nastrojach i pokazali się naprawdę z dobrej strony. Była walka o każdą piłkę, fantastyczne rajdy przez całe boisko, akcje drużynowe, piękne obrony i oczywiście gole. Było wszystko to, co powinno być na prawdziwym meczu. I było. Kibice również dopisali i co chwilę słychać było głośny i żywiołowy doping rodziców. Mecz zakończył się wynikiem 5:4 dla drużyny z AKS-u.
Dziękujemy za wspólną zabawę i za niezapomniane emocje...





poniedziałek, 11 lutego 2013

Kamilowy sparing...

W czwartek nasze Żaczki rozegrały sparingowy mecz z rówieśnikami z Piłkarza Sosnowiec. Młodzi piłkarze wykazali się ogromną wolą walki, oddali naprawdę wiele świetnych strzałów na bramkę, ale swoją klasę pokazali również bramkarze obydwu drużyn. Nie zabrakło emocji i oczywiście pięknych bramek. Mecz zakończył się zwycięstwem naszych gości 5:4, ale nie wynik jest najważniejszy, a dobra zabawa i możliwość rywalizacji fair play.

A dziś kolejny sparing... Oby równie udany...

niedziela, 2 grudnia 2012

Pierwszy sparing Żaków...

Na ostatnim treningu Żaki rozegrały swój pierwszy w życiu sparing... Ba, pierwszy w życiu mecz... Z UKS Piłkarz Sosnowiec...
Lekcja była bolesna, zakończona wysoką przegraną 21:9. Polały się łzy, ale chłopcy szybko się podnieśli i już planują rozegranie następnego meczu...

 
  
Jest i fragment meczu...

środa, 8 sierpnia 2012

O Igrzyskach Olimpijskich w Londynie...

Olimpiada w Londynie jest już na półmetku... Za nami wiele wzruszeń, walki z rywalami i własnym słabościami... Za nami również wiele rozczarowań... Tych jest chyba najwięcej... Szkoda, bo przecież miało być tak pięknie. Były realne szanse na medale, już prawie mieliśmy je w rękach, a tu nagle okazuję się, że daleko nam do najlepszych...
Bo zawiodły i florecistki i szpadzistki... Zawiedli niektórzy wioślarze, żeglarze, judocy czy lekkoatleci... No i tenisiści... Siatkarze też nie pokazali się z najlepszej strony...
Były również moment wzruszeń, pokonywania własnych słabości czy kontuzji. Ci, na których nikt nie liczył i nikt nie dawał im szans zdobywali dla nas medale... I pozwalali ze łzami w oczach wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego.... Piękne chwile z nami przeżywaliśmy...
I mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec, bo przed nami jeszcze kilka medalowych szans... Szans na to, żebyśmy mogli poczuć się dumni, że jesteśmy Polakami...
Tylko pozostaje niesmak... Bo w Polskich Związkach sportowych nie wszystko jest tak, jak być powinno. Są niedomówienia, spory - większe lub mniejsze, brak pieniędzy na treningi dla sportowców - nie rozumiem jak to jest możliwe. Są pretensje, że ktoś tam wyjechał za własne pieniądze trenować do Gruzji... Dlaczego ja się pytam?! Jeśli u nas nie ma ku temu warunków, jeśli gdzieś na świecie jest po prostu lepiej, to dlaczego tego nie wykorzystać?! Z zazdrości?! Powinniśmy być dumni, że ci sportowcy wracają do nas i chcą jeszcze reprezentować Polskę. Pomimo kłód, które rzuca się im pod nogi. Oni jeszcze czują się polakami...
Są też reprezentanci, którzy robią nam łaskę, że w ogóle pojechali na IO do Londynu. Bo mają jeszcze inne, ważniejsze starty w tym sezonie. Ważniejsze?! Przecież to powinien być zaszczyt reprezentować nie tylko własne nazwisko i talent, ale również swoich rodaków, którzy zasiadają na trybunach lub przed telewizorami. Zaciskają z całych sił kciuki, denerwują się i cieszą z sukcesów. Zasługują więc na choć minimum szacunku. Chyba, że się mylę... Zasługują na to, aby zobaczyć swoich reprezentantów dających z siebie absolutnie wszystko. Zasługują na pot i łzy, na piękną walkę do końca... Ech...


sobota, 14 lipca 2012

Tour de Pologne 2012 w Sosnowcu...

Szosowy wyścig kolarski Tour de Pologne jest najbardziej prestiżową polską imprezą sportową, z 84-letnią tradycją. Tour de Pologne po raz pierwszy rozegrany został we wrześniu 1928 roku. Wtedy na starcie stanęło 71 kolarzy. Pierwszą edycję wyścigu zorganizowało Towarzystwo Cyklistów w Warszawie oraz gazeta "Przegląd Sportowy". Wyścig od samego początku stał się jednym z największych wydarzeń sportowych Polski międzywojennej. Tradycja wyścigu została wskrzeszona po II Wojnie Światowej, w roku 1947. Do roku 1992 był on organizowany, jako wyścig amatorski. W roku 1993, w historii Tour de Pologne otworzył się nowy rozdział. Srebrny medalista olimpijski z 1980 roku, prekursor polskiego zawodowego kolarstwa - Czesław Lang, zainwestował w upadającą imprezę własne środki finansowe. W krótkim czasie stała się ona wydarzeniem światowego formatu. W wyścigu pośród ekip zawodowych, które brały udział w Tourze, zaczęły pojawiać się gwiazdy międzynarodowego kolarstwa.
W kolejnych latach wyścig awansował w hierarchii UCI, mając w 2004 roku klasę 2.2. W sezonie 2005 Tour de Pologne znalazł się w cyklu ProTour, jako jedyna tego typu impreza w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.W 2011 roku Tour de Pologne został wpisany do kalendarza UCI World Tour, skupiającego 14 największych wyścigów etapowych na świecie.
/żródło: http://tourdepologne.pl/t/historia,content/ /
 
Wczoraj Tour de Pologne zawitał i do Sosnowca... Przemknął właściwie....





Przemknęli obok nas tak szybko, że Kamil nie zdążył ich na zdjęciu uchwycić. A tak na nich czekał... Ech...

niedziela, 17 czerwca 2012

To koniec naszej przygody...

To koniec mojej przygody, tak się umawialiśmy z prezesem Latą. Chce podziękować chłopakom i PZPN za to, ze dali z siebie wszystko. Dziękuje kibicom, którzy nas wspaniale dopingowali, byli z nami na co dzień. Dziękuję. - oznajmił tuż po przegranym meczu z Czechami wyraźnie przybity selekcjoner Franciszek Smuda.

Chciałbym podziękować wszystkich kibicom. To co przeżyliśmy w ostatnich dniach było naprawdę wielkie. Mecz? W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, ale nie udało się ich wykorzystać. Udało się to Czechom w drugiej połowie. Nie osiągnęliśmy swojego celu, jednak były tutaj fajne chwile. Walczyliśmy z każdym jak równy z równym. Szkoda tylko, że trwało to tak krótko - powiedział na gorąco kapitan polskiej reprezentacji Jakub Błaszczykowski.







 

fot. PAP/EPA

Trener: Franciszek Smuda
Bramkarze:
1
Wojciech Szczęsny
12 Grzegorz Sandomierski
22
Przemysław Tytoń
Obrońcy:
14
Jakub Wawrzyniak
2 Sebastian Boenisch
15 Damien Perquis
20
Łukasz Piszczek
3
Grzegorz Wojtkowiak
13
Marcin Wasilewski
4
Marcin Kamiński

Pomocnicy:
6
Adam Matuszczyk
10 Ludovic Obraniak
21
Kamil Grosicki1
9
Rafał Wolski
11
Rafał Murawski
18
Adrian Mierzejewski
7 Eugen Polanski
8 Maciej Rybus
16 Jakub Błaszczykowski kap.
5 Dariusz Dudka

Napastnicy:
9
Robert Lewandowski1
7
Artur Sobiech
23 Paweł Brożek


fot. PAP/EPA

 
 fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

 fot. SERGIO PEREZ REUTERS

Zero zwycięstw, dwa punkty, dwa gole strzelone i ostatnie miejsce w grupie... Nie tak miało się to skończyć... Miał być ćwierćfinał... Wierzyliśmy  w to z całego serca... Po długiej i pięknej walce okazało się, że Czesi byli po prostu lepsi... Mieli więcej sytuacji, więcej celnych podać, świetną obronę i skuteczny atak... A my? Możemy być dumni z naszych chłopaków... Walczyli jak lwy, z całych sił... Dla siebie i dla nas... Marzyli by spełnić marzenia każdego z nas... I wierzę, że jeszcze mają na to szansę... Potrzebujemy trochę czasu, żeby się zgrać.. Już wiemy na kogo można liczyć... Wiemy i ufamy w ich umiejętności i wolę walki... Dziękujemy za te emocje, których nam dostarczyli... Czekamy na więcej... Na kolejny mecz, miejmy nadzieję, że w zbliżonym składzie i z tym trenerem... Bo widać, że ta młoda drużyna ma jeszcze szansę nie raz powalczyć... A kibice będą z nimi na dobre i złe... Bo warci są naszych nerwów i emocji... Naszych łez i okrzyków radości... Każdego dobrego słowa... To oni są naszymi reprezentantami... Takimi, z którymi można się utożsamiać... I mam nadzieję, że Kamil będzie z nich brał przykład...

Dziś pozostał smutek i żal... I zły w oczach, których nawet nie próbowałam powstrzymać... Ale pozostała także duma... Wielka duma i ich postawy... Pokazali, na co było ich stać... Nie jesteśmy Brazylią czy Niemcami... Budujemy nasz zespół od podstaw... I oto teraz narodził się jej zalążek... Wierzymy w to z całych sił...

Dziękujemy...

czwartek, 14 czerwca 2012

Eugen Polański, chłopak z Sosnowca...

Eugen Polański urodził się  17 marca 1986 w Sosnowcu jako Bogusław Eugeniusz Polański. Piłkarz polski, reprezentant Polski grający na pozycji środkowego pomocnika. Jego ojciec był również piłkarzem występującym na poziomie polskiej III ligi. W wieku trzech lat wyemigrował wraz z rodzicami i siostrą do Niemiec. Rodzina zamieszkała w miejscowości Viersen w pobliżu granicy z Holandią. Podczas wyrabiania nowych dokumentów w Niemczech, tamtejsi urzędnicy uznali, że nie ma niemieckiego odpowiednika imienia Bogusław, więc wpisano do nowych dokumentów Eugen czyli odpowiednik jego drugiego imienia. Polański ukończył niemieckie gimnazjum w Viersen, a następnie szkołę zawodową ekonomii i administracji w Mönchengladbach.
W 1994 podjął treningi w Borussii Mönchengladbach, gdzie grał do 2008. Następnie nowym klubem Polanskiego zostało hiszpańskie Getafe CF.  Latem 2009 Polanski został wypożyczony do beniaminka Bundesligi, FSV Mainz 05. Po upływie okresu wypożyczenia zawodnik podpisał umowę z klubem ważną do 2014.
W 2009 stwierdził: Mój cel jest jasny. Chciałbym kiedyś zagrać w reprezentacji Niemiec. Uzasadnił to słowami: Wprawdzie urodziłem się w Polsce, lecz żyję od 3. roku życia w Niemczech, tam dorosłem, mam przyjaciół i nauczyłem się grać w piłkę. Myślę, że trzeba być wdzięcznym krajowi i być zaszczyconym, by móc wyraźnie powiedzieć, że gra się dla Niemiec – nieważne jakie ma się szanse.
W kwietniu 2010 zawodnik stwierdził: W tym momencie nie wyobrażam sobie gry w reprezentacji Polski i odrzucił wówczas ofertę gry w polskiej reprezentacji. W wywiadzie przyznał, że jest zaszczycony, iż reprezentacja Polski interesuje się nim i jest za to wdzięczny, lecz nie byłoby mu łatwo powiedzieć "teraz jestem reprezentantem", mimo przekonania, że grałby w barwach Polski i miałby pewny udział w EURO 2012.
Po przekroczeniu wieku juniorskiego nie został powołany do kadry seniorskiej Niemiec i nie rozegrał w niej spotkania, w związku z czym zgodnie z przepisami niewykluczone były jego występy w innych reprezentacjach. W 2011 piłkarz zadeklarował chęć występów w biało-czerwonych barwach. 4 lipca 2011 ostatecznie zdecydował się występować w reprezentacji Polski. W wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu powiedział, że jest to jego "ostateczna decyzja" i zaoferował: Jeśli jestem w formie i mogę pomóc reprezentacji Polski, wówczas proszę brać mnie pod uwagę. W lipcu 2011 otrzymał polski paszport.
Ma żonę Karolinę oraz dwóch synów: Tima (ur. 2003) i Lucę (ur. 4 listopada 2008). Od 2009 mieszka w Bingen am Rhein. Porozumiewa się w języku niemieckim, polskim oraz hiszpańskim.
Przed Euro Polański odwiedził rodzinne miasto, można o tym poczytać tu - Polański w Sosnowcu.

 
fot. Łukasz Grochala/CyfraSport/Newspix.pl
 fot. materiały UM w Sosnowcu
fot. http://m.sport.pl

sobota, 9 czerwca 2012

EURO 2012 rozpoczęte, czyli Nowy Bohater Kibiców...

Miało być tak pięknie... Miało być łatwe zwycięstwo... Wszyscy liczyli i wierzyli w tych 11. facetów... I w trenera, bo on przecież wie co robi... Tak pięknie się zaczęło. Ceremonia otwarcia... Wzruszenie podczas hymnu... A potem pierwszy gwizdek hiszpańskiego sędziego... Szybkie akcje, celne dośrodkowania, piłka chodząc od nogi do nogi... I w końcu w 17 minucie cała Polska mogła krzyknąć ile sił w płucach GOOOOOOOOOOOOLLLLL!!! Brawo Lewandowski!! Jeeeessssst!!! Okrzyki rozchodziły się w całym kraju... Nadzieja stała się jeszcze większa... Szansa na sukces olbrzymia... Pierwsze 45 minut dało nam, kibicom, nieziemskie wprost emocje... Na dodatek ta czerwona kartka dla Greka... To były momenty...


A po przerwie? Na boisko wyszedł zupełnie inny zespół... Inni faceci... Bez woli walki... Bez energii... Zupełnie nie do poznania... I było to widać w efektywności gry... Właściwie nie było żadnej gry z naszej strony... Żadnej sytuacji... Żadnej szansy na bramkę... I ten błąd Szczęsnego i Wasilewskiego, po którym padł gol dla Greków...

Ale były emocje! I to jakie... Czerwona kartka dla Wojciecha Szczęsnego... 71 minuta...  Szok... Dlaczego? I co teraz? Bez niego nie mamy szans? Takie myśli przebiegały przez głowę... Wchodzi nowy bramkarz... Nierozgrzany Przemysław Tytoń... Jak sobie poradzi? Czy obroni karnego? Matko... Emocje i stres kibiców sięgnęły zenitu! Nie do wytrzymania było to oczekiwanie... Te sekundy, kiedy Tytoń podchodził do bramki, jak pochylił głowę i zrobił na piersi znak krzyża... Wstrzymaliśmy oddechy... Kciuki zaciśnięte z całych sił... Uffff... Cudowna obrona Tytonia! Obronił! Taaaaaaakkkkkkk! I tak stał się bohaterem nie tylko tego meczu, ale i całego kraju, który dał nadzieję całej Polsce... Mamy Tytonia... Sieć zawrzała od razu, pojawiło się o nim wiele artykułów...

 

Przemysław Tytoń - ur. 23 maja 1987 w Zamościu. Rozpoczynał piłkarską karierę w Hetmanie Zamość. 16 sierpnia 2011 roku podpisał pięcioletni kontrakt z PSV Eindhoven. Nieoficjalne podano, że kwota transferu wyniosła ok. 2,5 mln euro.18 września 2011 podczas meczu holenderskiej ligi z Ajaxem Amsterdam doznał silnego wstrząśnienia mózgu, jednak prześwietlenia nie wykazały żadnych pęknięć ani uszkodzeń szyi i czaszki. W PSV jest specjalistą właśnie o rzutów karnych i zazwyczaj rzuca się w lewy róg bramki. Tak jak we wczorajszym meczu.

I tak narodził się się nowy bohater... Ot tak, z minutu na minutę... A co On na to?
"Myślę, że wszyscy przyczyniliśmy się do tego punkciku, który zdobyliśmy. Kibice cały czas nas wspierali." "Nie spodziewałem się, że dostanę szansę już w pierwszym spotkaniu. Trochę przez pech kolegi, ale wszyscy jesteśmy drużyną narodową. Nie uratowałem Wojtkowi tyłka, bo Wojtek nie gra sam. Gramy jako drużyna" /http://www.rmf24.pl/raport-euro2012/wywiady/news-tyton-nie-uratowalem-wojtkowi-tylka-bo-wojtek-nie-gra-sam,nId,611279/

Chwała mu za takie słowa i taką skromność... To się ceni i podziwia... Brawo! Miało być tak pięknie... I tak właśnie było... Było wszystko to, co jest w piłce najpiękniejsze... Były bramki, emocje i piękna gra... Nie było tylko zwycięstwa, ale i tak czujemy się zwycięzcami... Udało się... Zdobyliśmy jeden punkt... Już we wtorek następny mecz, z niesamowicie grającą Rosją... Musimy wierzyć i kibicować z całych sił...
Dziękujemy!

/zdjęcia - http://euro.interia.pl/news-pieklo-szczesnego-czysciec-druzyny-niebo-tytonia,nId,611239 i http://www.tvn24.pl/euro-2012,61,m/najwazniejsze,65/gramy-z-grecja-euro-ruszylo-relacja-minuta-po-minucie,256708.html/