wtorek, 5 czerwca 2012

Ósma - spiżowa, brązowa lub blaszana - czyli rocznicowo...

Dziś przypada 8. rocznica naszego ślubu... Już ósma... Spiżowa, brązowa lub blaszana, jak kto woli... A wydaje się, jakbyśmy poznali się zaledwie wczoraj... Przecież wszystko wydaje się tak bliskie... Ktoś kiedyś powiedział, że kiedy człowiek się rodzi z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części... Jedna z nich trafia do kobiety, a druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnajdywaniu tej drugiej połowy... Połowy swojej własnej duszy... Połowy samego siebie... A kiedy się odnajdą, jeden dotyk wystarczy, aby poznać, że to brakująca cząstka naszej duszy... Czy to prawda? Chyba tak właśnie jest... Życie gna naprzód, w miejscu nic nie pozostaje, świat się zmienia, Kamil rośnie, a my wciąż jesteśmy ze sobą i dla siebie... Nie zawsze jest różowo i sielankowo, ale takie jest życie – różnobarwne... Raz kolorowe i radosne, a raz szaro bure... Taki jest jego urok...

credits:
all - She Devils Designs To My Sweethear
photo - AgataMg

niedziela, 3 czerwca 2012

I jak tu iść na mecz?!

"Tylko 44. minuty trwało sobotnie spotkanie pomiędzy AKS-em Niwka Sosnowiec a Gwarkiem Tarnowskie Góry. Przyczyną przerwania pojedynku było skandaliczne zachowanie kibiców gospodarzy.
Mecz przerwano po tym, jak jedna z petard odpalona przez fanów AKS-u ogłuszyła sędziego liniowego, który upadł na boisko, a arbiter główny kilka chwil po tym zajściu zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni. Podczas gdy gracze Gwarka opuszczali murawę, w ich kierunku ruszyła grupa sympatyków sosnowieckiego klubu, więc tarnogórzanie - co sił w nogach - błyskawicznie znaleźli się budynku klubowym.


Rozwścieczeni sosnowiczanie odpalili race, jakie powędrowały w stronę policji, a także spalili koszulkę Gwarka (całkiem możliwe, że tą, którą kilka tygodni temu skradziono z ławki rezerwowych tarnogórzan podczas meczu ligowego w Ząbkowicach).


Skandalicznemu zachowaniu kiboli nie przeszkodziło nawet to, że jeden z policjantów kamerował ich wybryki. Poruszenie na trybunach przerwały dopiero sygnały nadjeżdżających radiowozów. Inna sprawa, że działacze AKS-u zrobili niewiele dla bezpieczeństwa sędziów czy piłkarzy (brak ochrony, kilku policjantów), a przecież już od jesieni było wiadome, że spotkanie z Gwarkiem będzie tzw. meczem podwyższonego ryzyka.  - Jest to zachowanie niemające nic wspólnego z kibicowaniem. Jest mi bardzo przykro, bo dołożyliśmy wszelkich starań, aby to widowisko zupełnie inaczej wyglądało.

Rozmawialiśmy z naszymi kibicami, mieliśmy od nich zapewnienie, że wszystko będzie przebiegać w porządku. Mogę tylko przeprosić wszystkich w imieniu całego zarządu i wyrazić głębokie ubolewanie, bo przybyli tutaj też kibice z dziećmi, którzy chcieli obejrzeć ten mecz w kulturalnej atmosferze. Niestety, zawsze znajdzie się grupa bezmózgowców, która to wszystko zepsuje, a wszelkie konsekwencje za ich wybryki ponosi klub - powiedział Janusz Zajączkowski, wiceprezes AKS-u. - Karę nałożoną przez Śląski Związek Piłki Nożnej przyjmiemy z pokorą - dodał włodarz klubu.  Według nieoficjalnych informacji to spotkanie zostanie zweryfikowane jako walkower (3:0) na korzyść Gwarka Tarnowskie Góry, choć ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła." www.sportowezaglebie.pl


A co na to władze klubu?


"Mecz z Gwarkiem Tarnowskie Góry miał być prawdziwym piłkarskim świętem. Niestety, ale przez grupę nieodpowiedzialnych jednostek święto to zostało zakłócone, a mecz przerwany. O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy wiceprezesa klubu, Janusza Zajączkowskiego.
- W imieniu całego Zarządu jest nam naprawdę przykro. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby ten mecz odpowiednio zabezpieczyć i aby każdy bezpiecznie i w spokoju mógł go obejrzeć.
- Mieliśmy zapewnienia ze strony naszych Kibiców, że wszystko będzie dobrze. Prowadziliśmy z nimi długie rozmowy i wydawało się nam, że doszliśmy wspólnie do porozumienia.
-Niestety, zawsze znajdzie się grupa ludzi, która to wszystko zepsuje, a wszelkie konsekwencje za ich wybryki poniesie klub i zawodnicy.
- Jeszcze raz bardzo przepraszamy przede wszystkim tych Kibiców, którzy z całymi rodzinami przyszli dopingować nasz zespół i którzy mogą czuć się zawiedzeni postawą pewnych jednostek.
Miejmy nadzieję, że już nigdy do takiego incydentu nie dojdzie na naszym obiekcie. Przykre jest, że przez zachowanie kilku osób cierpi całe środowisko piłkarskie i kibicowskie skupione wokół naszego ukochanego klubu." www.aksniwka.com


I tyle w kwestii meczu... I jak ja mam teraz zabrać Kamila na prawdziwy mecz? Ostatnio ta nas namawiał, żebyśmy poszli na stadion i obejrzeli jego drużynę... Ale jak?! Strach jest wręcz nieziemski, bo przez kilku wyrostków jesteśmy skazani na mecze w TV. Jednak jedno do drugiego ma się nijak... Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek będzie nam dane objerzeć grę Kamila na żywo? Czy na meczach dzieciaków dzieje się to samo? Może jeszcze nie, ale widzę, jak zachowują się dzieciaki mniej więcej 10-13 letni.
Porażka!

niedziela, 13 maja 2012

Wisła 2012...

W jeden z ostatnich dni majowego weekendu wybraliśmy się do Wisły. W tym roku jeszcze tam nie byliśmy...


Zaczęliśmy od zabawy na placu zabaw...





Potem Kamil zapragnął sprawdzić, jak czuje się chomik biegający w kuli...


Nie obyło się oczywiście bez krótkiego treningu... Bo jakżeby inaczej...

 
A potem były rodzinne spacery, zabawy w fontannie na rynku, szukanie pamiątek, itp...
 



Cudnie było i już...

czwartek, 3 maja 2012

Majowy weekend...

Nadszedł maj... Z wraz z majem zaczęły się nasze wyprawy... Od czego zaczęliśmy? Od wycieczki do Bielska i wjechania na Szyndzielnię. Kamil był zachwycony, ale wcale nie byliśmy tym zdziwieni, bo to nie była przecież jego pierwsza przejażdżka kolejką. Potem postanowiliśmy przejść jeszcze na Klimczok... No i Kamil zdobył za jednym zamachem dwie odznaki PTTK-u...



 Kolejny dzień spędziliśmy równie wyjazdowo... I to na jaką skalę. Zabraliśmy dziadków i wybraliśmy się na Słowację. Kamil podekscytowany był, bo w sumie jeszcze za granicą nie był. Zapakowaliśmy więc paszport i ruszyliśmy w drogę...

Na pierwszy rzut poszedł Oravský hrad... Uwielbiam ten zamek... Wielki, potężny, położony na skałach, z bajecznym widokiem na Oravę i (chyba) ośnieżone Tatry... Po prostu bajka...



Potem ruszyliśmy na ruiny zamku Strečno... To równie fantastyczne miejsce. Zupełnie inne, średniowieczne, z ciekawymi projektami... Niezapomniane wrażenie zostawia...



I tak na minęły dwa pierwsze dni wolego weekendu...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Ech...

Ruszam, ruszam i jakoś nie mogę ruszyć...
Wszystko mnie ostatnio wkurza... Tak maksymalnie... Totalnie i do bólu...
Mam dosyć absolutnie wszystkiego i wszystkich...
Jestem po prostu zmęczona psychicznie...
Brakuje mi mojej pracy... Moich klientów, za którymi straszliwie tęsknię...
Brakuje mi tamtego fizycznego zmęczenia... Wtedy przynajmniej nie miałam czasu na głupie myślenie... Myślenie, które wszystko komplikuje...
Ech...

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Ruszam z paznokciami...

Udało się! Mam dyplom - choć jeszcze nie w ręku - stylistki paznokci! A tak się bałam! Całą noc nie mogłam spać, ale udało mi się... Bardzo się cieszę. Mam już zamówione wizytówki i teraz czekam na ich odbiór... Wszystko gotowe na przyjęcie klientek...


Zapraszam serdecznie!

czwartek, 26 stycznia 2012

Zakręcenie...

Jestem zakręcona... Pomysły w mojej głowie zmieniają się każdego dnia. Jeszcze w starym roku miałam ochotę zostać fotografem, bo fotografia to jedna z moich największych pasji. I minął zaledwie miesiąc i moje plany na siebie się zmieniły. I to dosyć znacznie, bo jestem w trakcie przygotowywania się do kursu na stylistkę paznokci. To łączy moje zamiłowanie do malowania i artystycznego wyżywania się. Pierwsze dwa zamówienia są już w drodze, potem muszę wykombinować stolik i umówić się na kurs... I ruszam... Już nawet wizytówki mam gotowe... Tylko... Zrobiłam dwa wzory i nie umiem się zdecydować...