czwartek, 19 kwietnia 2012
Ech...
Wszystko mnie ostatnio wkurza... Tak maksymalnie... Totalnie i do bólu...
Mam dosyć absolutnie wszystkiego i wszystkich...
Jestem po prostu zmęczona psychicznie...
Brakuje mi mojej pracy... Moich klientów, za którymi straszliwie tęsknię...
Brakuje mi tamtego fizycznego zmęczenia... Wtedy przynajmniej nie miałam czasu na głupie myślenie... Myślenie, które wszystko komplikuje...
Ech...
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Ruszam z paznokciami...
czwartek, 26 stycznia 2012
Zakręcenie...

czwartek, 22 grudnia 2011
Choinkowe ciasteczka...
Składniki:
1 żółtko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 2 łyżeczki cukru waniliowego
375 g mąki
250 g masła
140 g cukru pudru
Żółtka utrzeć z cukrem pudrem, dodać resztę składników i wstawić do lodówki do oziębienia. Rozwałkować, wycinać dowolne ciasteczka i piec je w 180 st. przez ok. 10 min. I to tyle...
Potem pozostaje nam je tylko udekorować. Ja zrobiłam domowy biały lukier (białko, cukier puder i kilka kropki soku z cytryny) i całość posypałam posypką...
Na choinkę zostawiłam te najbardziej przypieczone a reszt została do zjedzenia. Leżała aż dwie godziny, potem zostało mi jedynie zebrać pusty talerz. A dziś reszta ciasteczek zawisła na choince...
niedziela, 6 listopada 2011
O czymś...
Miałam dziś pisać o czymś zupełnie innym, ale jakoś mi nie idzie. Miało być o moim mieście. Mieście, które jest moim domem i z którym się całkowicie utożsamiam. Nie umiałabym żyć gdzie indziej na ziemi. Po prostu bym nie umiała. Ale nie będzie o tym... Muszę zebrać myśli i dobrze się przygotować.
Chciałam napisać o przyjaźni, a może raczej o jej braku. Wygodnie mi w domu. Lubię to ponad wszystko. Lubię gotowanie, pieczenie, dbanie o wszystko. Lubię to i już. Nie znoszę tylko, kiedy mówi mi się, że jestem nieszczęśliwa. Nie znoszę tego! Nie dla każdego jest wielka kariera i biznesy. Wiem, że nie dla mnie i tyle. A jednak równocześnie brak mi pracy. Brak mi codziennego wychodzenia z domu. Tamtych ludzi i atmosfery między nami. Brakuje mi ich jak diabli. Każdego dnia o nich myślę, bardzo ciepło o nich myślę. Zastanawiam się, czy mogłabym tam jeszcze wrócić i jakby mnie przyjęli. Wiem już jak mnie pożegnali, ale jak by mnie powitali z powrotem? Tego nigdy się nie dowiem. A jednak tli się we mnie taka mała iskierka nadziei. Taka maleńka, jak ziarnko piasku. A jednak jest i nie daje mi spokoju. A może jak wcale nie potrzebuję spokoju? Powiem szczerze, że jestem ostatnio po prostu skołowana. Już sama nie wiem, czego chcę od życia. Jeszcze pół roku temu wiedziałam. Wiedziałam czego chcę i gdzie chcę być. To prawda, że miałam różne myśli, niektóre prowadziły do dosyć radykalnych zmian w moim życiu. W moim i nie tylko w moim. Bo różnie to bywało.
wtorek, 6 września 2011
piątek, 12 sierpnia 2011
Kłodzko...
I ogromnej bastionowej twierdzy, wzniesionej na miejscu wcześniejszego zamku w 1577 roku.
Oto gotycki most wzniesiony w 1280-1390, nawiązujący do przepięknego mostu Karola w Pradze...
Poza tym można zobaczyć Kościół św. Jerzego i św. Wojciecha z końca XIII wieku, późnogotycki kościół NMP z XIV wieku, klasztor i muzeum Ziemi Kłodzkiej. Wszystko warte zobaczenia...







