czwartek, 30 czerwca 2011

Po przerwie...

Miałam przerwę w pisaniu... Dłuższą, niż bym chciała. Przez ten czas tak wiele się wydarzyło. Tak wiele, że ciężko mu to wszystko nadrobić. I nawet nie będę próbowała.

W każdym razie już od miesiąca nie pracuję. Ważniejsza ode mnie okazała się koleżanka szefowej, co tak naprawdę wcale mnie nie dziwi. Takie życie. Zawsze to lepiej mieć przy sobie szpiega, który będzie stał to twojej stronie, niż kogoś kto bardziej dba o bliskich sobie ludzi. A tych bliskich było naprawdę wielu... Nie chcę o tym pisać, bo rozstanie z niektórymi naprawdę mnie zabolało i boli do dziś. W wolnej chwili muszę się z nimi spotkać i jakoś porządnie pożegnać. W chwilach kryzysowych mogłam liczyć na ich dobre słowo, na pomocna dłoń i na chwilę zainteresowanie. To było i jest dla mnie bardzo ważne. A z niektórymi mam nadzieje spotykać się od czasu do czasu. Albo chociaż rozmawiać przez telefon, mimo że nie jestem fankę rozmów telefonicznych. Nie chciałabym, żeby nasze kontakty się urwały... Bo wśród całej masy zwyczajnych ludzi spotkałam prawdziwe perełki. Ludzi, na których warto jest czekać całe życie. I szkoda byłoby stracić z nimi kontakt...

Agata

czwartek, 10 marca 2011

O fascynacji...

O fascynacji będzie... O fascynacji, która ma wielką moc... Fascynujące mogą być przeróżne rzeczy... Od cudów przyrody, poprzez ludzi, książki i rozmaite zainteresowania. Praca również może być fascynująca, o ile sprawia nam przyjemność. Ale nie o pracy chcę napisać... Myślę o czymś bardziej przyziemnym... Nie będzie wzdychania nad żadnymi cudami i wspaniałościami... Będzie o fascynacji drugim człowiekiem... Obcym mężczyzną...
Cała sprawa jest banalna i stara jak świat... A jednak na samą myśl przechodzą mnie dreszcze... Ech... Wśród moich klientów, przeróżnych z resztą, jest jeden wyjątkowy. Na pozór nic szczególnego, ot, zwyczajny facet. Ale... Od chwili, kiedy pierwszy raz powiedział 'dzień dobry' mój umysł oszalał... Brzmienie Jego głosu poruszyło najczulszą strunę i przyprawia mnie za każdym razem o drżenie... Normalnie mnie, starej babie, miękną kolana! Do tego stopnia, że w głowie narodziła mi się szalona myśl o małym flircie... Sama jestem zaskoczona siłą tej fascynacji... W tym głosie jest jakaś nuta, która porusza mnie do głębi... Ach...

sobota, 9 października 2010

Z łezką...

Jesień minęła niepostrzeżenie... Nie wiem kiedy...
Nie zdążyłam nacieszyć się tymi barwami... Nie zdążyłam przejść po złoto-czerwonych liściach... Poszurać beztrosko nogami...
Nie zabrałam Kamilka na ani jeden spacer... Ani jeden! Tak ciężko mi jest się z tym pogodzić... Beczeć mi się chce... Nie jedną łzę już uroniłam... Z trudem patrzę na spacerujące rodziny... Idą sobie ramię w ramię... Rozmawiają i śmieją się... A my?! My się nie widujemy. Nie mamy dla siebie czasu. Od kiedy poszłam to pracy widuję moich chłopców jedynie w przelocie... W ciągłym biegu...
Z Rafałem widujemy się pół godziny rano i ze dwie, może trzy godziny wieczorem...
Z Kamilkiem jest jeszcze gorzej, bo ostatnio jest ciągle chory i spędza całe dnie u babci. Widuję go właściwie raz na tydzień...

środa, 25 sierpnia 2010

O odejściu...

Wczoraj wieczorem odeszła moja babcia... Miała 80 lat...
Czy to dużo? Na pewno... Ale przecież mogło być jeszcze więcej...
Babcia zmagała się z Alzheimerem i chorobą serca... Zmarła w wyniku piątkowego udaru...
Od piątku leżała pod respiratorem... Była taka spokojna... Zupełnie jakby spała...
Odeszła w ciszy...


Zawsze będzie obok nas...

wtorek, 6 lipca 2010

O pracy...

O pracy...
Lata lecą... Kamil jest już duży... Od września rozpocznie swój drugi rok w przedszkolu... Potem szkoła i ani się obejrzę, a on wyfrunie mi z domu...
Czas najwyższy pomyśleć o sobie... Na co dzień tego nie robię. Wiadomo... Dziecko jest najważniejsze... Ale czy na pewno? Teraz ogarniają mnie wątpliwości...
Trzy miesiące temu poszłam do pracy i przewróciło się moje życie. Nasze życie... W domu panuje kompletny chaos... Całymi dniami nas nie ma... Nie widujemy się, nie rozmawiamy, nie spędzamy ze sobą czasu. Ale było warto... Bałam się, jak diabli się bałam... Bałam się czegoś nowego i nieznanego... Czułam, że tonę... Ale dałam radę... A praca? Nic wielkiego... Zwykły, mały sklep spożywczy... Z tradycjami... Potem przeszkolenie w obsłudze kasy i terminala... I już, mogłam zaczynać...
Teraz jest mi łatwiej... Wiem co i jak... Znam klientów... Lubię z nimi stanąć i porozmawiać... Mogłabym tak sobie pracować, ale... Ale nie popracuję...
Rzucam się na kolejną głęboką wodę... Chyba jeszcze głębszą...
Ech...